Niezalogowany (Zaloguj się)

Witaj!

Jeżeli chcesz uczestniczyć w dyskusji i mieć dostęp do innych kategorii musisz być zarejestrowanym użytkownikiem. Jeżeli już posiadasz konto zaloguj się.

Jeżeli jeszcze nie posiadasz konta, poproś o rejestrację.

Kategorie

Vanilla 1.1.6 jest produktem Lussumo. Więcej informacji: Dokumentacja, Forum.

    • CommentAuthordomingo
    • CommentTime3 Jul 2012
     # 1

    Atom? Są trzy problemy (Polska Dziennik Łódzki) 30.6.2012 Autor: Marcin Darda

    Z prof. Władysławem Mielczarskim z Instytutu Elektroenergetyki Politechniki Łódzkiej rozmawia Marcin Darda

    Polska Grupa Energetyczna przesunęła właśnie termin rozstrzygnięcia przetargu na wybór technologii pierwszej polskiej elektrowni atomowej.
    Która technologia optymalnie byłaby dla Polski najlepsza?

    Jednoznacznie stwierdzić tego nie sposób, bo trzeba by najpierw spojrzeć, jaką ofertę złoży określony producent. Mamy technologię francuską, tzw. EPR, bardzo nowoczesny reaktor o mocy 1,6 tysiąca megawatów, ale jednocześnie mocno skomplikowany, a Polska ma zbyt słaby system, by przyłączyć generator o tak silnej mocy. Jest także technologia amerykańska, czyli reaktory AP 1000, też nowoczesne, tylko że ani jeden, ani drugi w praktyce nie istnieje. Jeden jest właśnie budowany w Finlandii, drugi jest tylko projektem, a między teorią a praktyką jest, jak wiadomo, często różnica. Reaktory koreańskie mogą nie spełniać standardów europejskich, zatem ogólnie trudno je wszystkie porównać, bo to zależy, w czym jedna technologia miałaby być lepsza od drugiej.

    Na przykład pod względem poziomu bezpieczeństwa.

    Bezpieczne to one są wszystkie, ale każda z nich ma cechy niebezpieczne i wcale nie chodzi o reaktory, tylko o odpady radioaktywne. Reaktor AP zawiera 120 ton radioaktywnego paliwa. W tym reaktorze co 18 miesięcy 40 ton paliwa trzeba wymienić w sytuacji, kiedy to paliwo ma jeszcze w sobie 90 proc. energii. Nie można tego wyrzucić, trzeba to składować w basenach z wodą na terenie elektrowni przez 10 lat. Po 10 latach to będzie 400 czy 500 ton radioaktywnego odpadu, który trzeba bez przerwy chłodzić.
    Tak składowane paliwo, czyli radioaktywne odpady, były głównym źródłem skażenia w japońskiej Fukushimie - nie sam reaktor. Te odpady w żaden sposób nie są zabezpieczone, poza przykryciem basenu taką blachą falistą, jaką przykryte są garaże na Retkini czy Dąbrowie. To jest właśnie szalenie niebezpieczne, a żadne jak dotąd państwo na świecie nie ma długoterminowych składowisk. Jedynie Finlandia takie buduje, ale skończy je po 2100 roku.

    Rozumiem, że nie jest Pan zwolennikiem energii atomowej w Polsce?

    Nie jestem, bo dziś z energią atomową są trzy problemy: techniczny, ekonomiczny i polityczny.
    Technicznie nie mamy takiej sieci, by przyłączyć tak duże generatory, poza tym nie mamy w Polsce wody. Gdyby reaktor wybudować pod Wejherowem, trzeba by przekopać kanał do Bałtyku, a to koszt niewyobrażalny. Mamy dwie elektrownie na Wiśle, czyli Kozienice i Połaniec, a jak przychodzi lato, to te siłownie pracują na pół mocy, bo brakuje wody. Problem ekonomiczny wygląda tak, że budowa reaktora kosztuje 40 mld zł, w związku z tym realizacja rządowego programu to 160 mld zł, czyli 12 proc. naszego produktu narodowego. Kompletnie nierealne także dlatego, że PGE stać na inwestycję rzędu 20 mld zł, ale na pewno nie 40 mld zł. Po Fukushimie doszedł jeszcze problem polityczny.
    Włochy w referendum powiedziały „nie“, Niemcy chcą swoje atomówki zamykać, nowy prezydent Francji też jest sceptykiem. Jeśli Polska swój kurs utrzyma, zostanie europejskim ekstremistą. Wie pan, że do Ministerstwa Gospodarki przyszło 32 tys. mej li z Niemiec z protestami, bo oni nie chcą sąsiada z atomem.

    Skoro nie atom, to co? Przecież zapotrzebowanie na energię rośnie, a my w zasadzie mamy tylko węgiel.

    Zużycie energii rośnie, ale powoli. W zeszłym roku prognozy były na 2,5 proc. wzrostu, a wzrosło o 1,4. Ten rok to poniżej 0,9, potrzebujemy więc mniej energii, niż się szacowało. Ceny rosną, więc ludzie zaczynają oszczędzać, a władze Łodzi nawet latarnie gasiły. Druga rzecz to elektrownie węglowe, które będą pracować jeszcze przez 30 lat. Nowy blok w Bełchatowie popracuje nawet dłużej. Poza tym będzie gazoport, a można wybudować jeszcze drugi. Trzeba przez pięć lat przyglądać się temu, co się dzieje, bo nie ma co gdybać, co będzie za 30 lat, poza tym, że nasze elektrownie na ten czas wystarczą. Poza tym energię można też ciągnąć transgranicznie z Niemiec i Ukrainy. Technologią pomostową, która wystarczyłaby nawet na 100 lat, jest gaz.

    http://www.p.lodz.pl/main,item10929,wycinki_prasowe_index.htm