Niezalogowany (Zaloguj się)

Witaj!

Jeżeli chcesz uczestniczyć w dyskusji i mieć dostęp do innych kategorii musisz być zarejestrowanym użytkownikiem. Jeżeli już posiadasz konto zaloguj się.

Jeżeli jeszcze nie posiadasz konta, poproś o rejestrację.

Kategorie

Vanilla 1.1.6 jest produktem Lussumo. Więcej informacji: Dokumentacja, Forum.

    •  
      CommentAuthorkidej
    • CommentTime25 Jan 2008 zmieniony
     # 1

    5ciastek:A na tłumaczy filmowych tytułów proszę nie wjeżdżać. Oprócz spektakularnych wpadek (zawinionych przez firmy dystrybucyjne), które każdy im wytyka, wykonują kawał dobrej roboty, której się nie docenia. Polscy tłumacze, wywodzący się ze starej szkoły TVP są jednymi z najlepszych na świecie! Co do przykładu z "Brooklyn Boogie" - a jak niby mieli sprzedać polskim widzom "Blue in the face"?! Oddali klimat - oddali. Zachęcili? Zachęcili. Bardziej niż tytułem "Dym".
    Teraz możemy wrócić do tematu:)

    Malgosiu, nikt nie wjechal na tlumaczy w sensie ogolnym, tylko na dwa konkretne przypadki :> Teraz to sobie mozemy mowic ze "Brooklyn Boogie" pasuje lepiej bo ten film od 13 lat funkcjonuje u nas pod takim tytulem i sie przyzwyczailismy, ale naprawde nie wiem czy nie lepiej bylo zostawic po prostu oryginalny tytul. Klimat klimatem, zachecenie zacheceniem, ale ja chcialbym jednak moc latwo znalezc film dajmy na to na wikipedii (zwykle najpierw kieruje sie tam, a nie na filmweb czy stopklatke).
    A skoro padl juz przyklad ksiazkowy, to ja tez - czytalem kiedys takie tlumaczenie "Wladcy pierscieni", w ktorym Bilbo nazywal sie Bagosz, Aragorn byl zwany Lazikiem, a Shire zostala nazwana Wlosc :)

    •  
      CommentAuthorSoreLoser
    • CommentTime25 Jan 2008
     # 2

    Różnie bywa.

    Po pierwsze znam małżeństwo tłumaczy i oni mówią, że filmowe tłumaczenia to praca tylko i wyłącznie dla znajomych królika. Dlatego często jest niekompetentnie. Praca to bowiem wyborna - trochę harówy, a potem każda emisja w TV = hajs. :|

    Co do Władcy - to w tym najlepszym niby tłumaczeniu (niegdyś przynajmniej), Legolas od Żyrandoli (czy jak jej tam) dostaje 'Latarkę'. (Dlatego właśnie preferuję nazwę flashlight - proste i wiadomo o so ho - od dwuznacznego brytyjskiego torch.)

    • CommentAuthortomekp
    • CommentTime25 Jan 2008
     # 3

    kidej:

    5ciastek:Co do przykładu z "Brooklyn Boogie" - a jak niby mieli sprzedać polskim widzom "Blue in the face"?! Oddali klimat - oddali. Zachęcili? Zachęcili. Bardziej niż tytułem "Dym".

    Akurat "Dym" jest uzasadniony miejscem akcji. Nawiasem mowiac, o dymie jest chyba jeszcze wiecej w "Brooklyn Boogie", gdzie rozwazania o paleniu snuje Lou Reed i wystepuje tez Jim Jarmusch (rezyser "Kawy i papierosow"!) oraz John Lurie, czyli jeden z Jarmuschowych aktorow! :-)

    Teraz to sobie mozemy mowic ze "Brooklyn Boogie" pasuje lepiej bo ten film od 13 lat funkcjonuje u nas pod takim tytulem i sie przyzwyczailismy, ale naprawde nie wiem czy nie lepiej bylo zostawic po prostu oryginalny tytul.

    Nie :-).
    Zgadzam sie z Malgosia, ze w tym przypadku tytul polski jest akurat lepszy niz oryginalny. Co wiecej, nie jest z sufitu - w sciezce dzwiekowej "Dymu" jeden z utworow ma tytul "Brooklyn Boogie".

    Klimat klimatem, zachecenie zacheceniem, ale ja chcialbym jednak moc latwo znalezc film dajmy na to na wikipedii (zwykle najpierw kieruje sie tam, a nie na filmweb czy stopklatke).

    Jest wystarczajaco latwo :-).

    •  
      CommentAuthorkidej
    • CommentTime25 Jan 2008 zmieniony
     # 4

    tomekp:

    kidej:
    Teraz to sobie mozemy mowic ze "Brooklyn Boogie" pasuje lepiej bo ten film od 13 lat funkcjonuje u nas pod takim tytulem i sie przyzwyczailismy, ale naprawde nie wiem czy nie lepiej bylo zostawic po prostu oryginalny tytul.

    Nie :-).
    Zgadzam sie z Malgosia, ze w tym przypadku tytul polski jest akurat lepszy niz oryginalny. Co wiecej, nie jest z sufitu - w sciezce dzwiekowej "Dymu" jeden z utworow ma tytul "Brooklyn Boogie".

    No niech bedzie, ze moge sie tu zgodzic.

    tomekp:

    kidej:Klimat klimatem, zachecenie zacheceniem, ale ja chcialbym jednak moc latwo znalezc film dajmy na to na wikipedii (zwykle najpierw kieruje sie tam, a nie na filmweb czy stopklatke).

    Jest wystarczajaco latwo :-).

    Wyobraz sobie wlasnie ze nie, bo sie troche naszukalem zanim znalazlem ze jednak to "Blue in the face" to wlasnie "Brooklyn boogie". Po prostu moja pierwsza mysl byla "ee, nie, przeciez to niemozliwe zeby to byl ten film, na pewno jest jeszcze jeden tylko moze nie rezyserowal go Wang, tylko Auster, no na pewno nie to przeciez. Nie wierze ze znow jakis poroniony tlumacz wycial taki numer. ".

    •  
      CommentAuthor5ciastek
    • CommentTime25 Jan 2008
     # 5

    tomekp:
    Akurat "Dym" jest uzasadniony miejscem akcji. Nawiasem mowiac, o dymie jest chyba jeszcze wiecej w "Brooklyn Boogie", gdzie rozwazania o paleniu snuje Lou Reed i wystepuje tez Jim Jarmusch (rezyser "Kawy i papierosow"!) oraz John Lurie, czyli jeden z Jarmuschowych aktorow! :-)

    Pewnie, że "Dym" jest uzasadniony, zwłaszcza że angielski tytuł to "Smoke" a akcja toczy się dzięki papierosom:) Chodziło mi o to, że dla polskiego odbiorcy "Dym" nie niesie zbyt dużego bagażu znaczeniowego. Tak samo jak owo "Blue in the face". Nie jesteśmy kulturą palaczy. "Dym" był ryzykownym tytułem, ale na szczęście się sprawdził.
    Co do "Brooklyn Boogie" - funkcjonuje też jako "Manhattan Boogie":D

    •  
      CommentAuthorSoreLoser
    • CommentTime25 Jan 2008
     # 6

    Tak z innej beczki...
    CLOVERFIELD, nowy projekt JJ Abramsa (M:I3). Pierwszy kontakt z tym filmem miałem, gdy obejrzałem 15min. fragment, który Abrams wypuścił, by ludzie zrobili z niego trailer (taki konkurs). Ani we fragmencie, anie w końcowym trailerze (przynajmniej 1szym) nie podano źródła zagrożenia. Celowo, by ludzie mogli sobie gdybać (terroryści, 3 Wojna Światowa, obcy...). Znałem już trailer, ale oglądałem go z kumplem, który widział go pierwszy raz, więc opowiedziałem mu o so hozi z tym że nie wiadomo o so hozi. No i tak sobie trwa ten trailer. Koniec. Data. Tytuł - CLOVERFIELD. A pod spodem polskie tłumaczenie. Projekt: Monster. :|

    • CommentAuthorLampa
    • CommentTime25 Jan 2008
     # 7

    Była sobie napisana w 1813r. książka Jane Austen pt. "Pride and Prejudice". Na jej podstawie nakręcono w 2004r. Bollywood film pod tytułem... "BRIDE and Prejudice" ["Panna Młoda i Uprzedzenie"]. Ubaw z tego tytułu przedni, a może po prostu celowo go przekręcili?

    •  
      CommentAuthorkidej
    • CommentTime26 Jan 2008
     # 8

    Ale z tym Cloverfield to straszna wtopa :| Inna sprawa, ze dzieki Internetowi juz chyba od dawien dawna wiadomo o co chodzi, jakies dwa tygodnie temu na Plotku chyba juz mozna bylo sie doczytac co to za kataklizm.

    •  
      CommentAuthorSoreLoser
    • CommentTime26 Jan 2008
     # 9

    Mi jakoś umknęło, ale opowiadałem to kumplowi i zacytował mi pierwsze zdanie z Wiki EN - 'Cloverfield, an American monster movie'. :)

    • CommentAuthorslon
    • CommentTime3 Feb 2008
     # 10

    Odnosnie Dymu to dodam anegdotke - w Łodzi film był promowany m.in poprzez nasprayowane tagi "Uwaga Dym" na murach, zgadnijcie kto je malowal i kto za to płacil :-) jesli dodam ze film byl grany w Sami Swoi i Cytrynie :-)

    Z kfiatkuf robionych przez polskich tłumaczy utkwil mi w głowie fragment ksiażki "Neuromancer" Williama Gibbsona. Ksiazke polecam wszystkim - nie tylko fanom cyber punka i antyutopii. Obawiam sie ze Gibbson ktory napisal Neuiromancera 1984 walnął proroctwo na miare Brave New World Huxleya. A jesli chodzi o kfiatek to jest tam scena gdzie bohater trafia do miejsca ktore nazywa sie Zion (nie pamietam czy rowniez nie przetlumaczony na Syjon) gdzie siedzi facet ktory ma "na głowie długie skołtunione loki" i niestety nie jest to jedyna wpadka. Na Merlinie w recenzjach wiele osob narzeka na tłumaczenie:
    http://merlin.pl/frontend/browse/product/1,138429.html#fullinfo moze ktos to przetłumaczy jeszcze raz ktorego dnia.