Niezalogowany (Zaloguj się)

Witaj!

Jeżeli chcesz uczestniczyć w dyskusji i mieć dostęp do innych kategorii musisz być zarejestrowanym użytkownikiem. Jeżeli już posiadasz konto zaloguj się.

Jeżeli jeszcze nie posiadasz konta, poproś o rejestrację.

Kategorie

Vanilla 1.1.6 jest produktem Lussumo. Więcej informacji: Dokumentacja, Forum.

    • CommentAuthornorka
    • CommentTime21 Jan 2008
     # 41

    kidej:Az tak to nie, chocby dlatego ze w Morphine nie ma szatni i caly czas musialem trzymac kurtke w rekach. (.....)Chociaz generalnie publicznosc mnie rozczarowala, spodziewalem sie ze bedzie wielki kociol na przestrzeni calego klubu, a tymczasem bawila sie tylko strefa pod scena, a reszta tylko stala i w porywach poruszala lbami. .

    może cała reszta musiała trzymać kurtkę w rękach ? ;P

    •  
      CommentAuthorkidej
    • CommentTime21 Jan 2008
     # 42

    Z tego co widzialem to wiekszosc tej reszty musiala trzymac raczej mentalne kurtki ;p

    • CommentAuthordomingo
    • CommentTime21 Jan 2008
     # 43

    pieknie powiedziane, Kidej przejdziesz do klasykow !

    •  
      CommentAuthorSoreLoser
    • CommentTime22 Jan 2008 zmieniony
     # 44

    Ja mam dwa. Oba w miarę świeże.

    Slejer na Metalmanii. :) Mieszkaliśmy w hotelu w Spodku. Najpierw kilka berków na fotelach w lobby, potem wejście na Behemotha. Jakoże nie jestrem jakimś wielkim fanem to znów berki, tym razem już w Spodku - fatalna porażka z 4 kranikami na milion ludzi, ale klimat tarasowy w pytę. Potem trochę Celtic Frost, ale jakoś tak za dużo Szatana, więc znowu berki. Niestety berki nie wpłynęły na nas za mocno, ale to nie miało znaczenia. Kiedy tylko panowie z Celtic nas opuścili na płycie zrobiło się dwa razy gęściej. Wszyscy darli się 'Slayer' ujawniając na kogo przyjechali. Potem killer set. (wg. niektórych źle nagłośniony, ale co tam).
    Na koniec umierałem (zero powietrza i koszulka -> szmata), ale nagle ręka z tłumu wciągnęła mnie w sam środek młynu 'Angel of Death'. Hopsasa. :) Aha no i teksty Toma - 'You like us, eh? We love You to. Now, we're gonna play You a love song' -> War Ensemble. :D
    A po koncercie... Mieszkaliśmy w hotelu w Spodku, jak wspomniałem. Wejście do niego jest z tunelu, który prowadzi bezpośrednio na scenę. Czekaliśmy sobie tam na hopaków. Niestety, po kilku miłych zdaniach, dwóch podartych koszulkach i paru siniakach - dowiedzieliśmy się, że nie możemy tam stać. W końcu jednak się doczekaliśmy i mamy autografy Kinga, ale aparat nam się zepsuł, więc zdjęć już nie. :/ Good Times.

    Norwegian Wood w Oslo. Poszedłem zobaczyć raz w życiu Maxa Cavalerę. Już w Soulfly, ale lepszy rydz niż nic. Wspomniany zespół miał być supportem dla Deftones i Korn. Ekhm. Nom.
    Okazało się, że Korna nie ma (choroba), a zamiast nich TURBONEGRO.
    Miejsce - muszla, a wokół niej stromawa łączka (taki zrelaksowany teatr antyczny). :)
    Koncert zacząłem w młynku. Tam same dzieciaki tam były, więc otrzymałem masę spojrzeń 'o so ho?'. Zresztą określenie 'młynek' to lekka przesada. Prędzej 'łyżeczka do herbaty'. Ale, kiedy poleciały 'Roots', 'Inner Self' i inne bardziej klasyczne piosenki - byłem bardzo rad.
    Potem Deftones, ktorych NIENAWIDZĘ, czyli siedzenie i gadanie na trawie. (Bez berków, bo w Oslo w sklepie jeden to 10zł, a na koncercie 25zł). :)
    Na koniec TURBONEGRO, których nie znałem zupełnie, ale kiedy się pokazali - wiadomo było o co chodzi. Krejzole.

    Do tego nagle okazało się, że cały obszar koncertu opanowała TurboJugend, którą to było słychać w Oslo jeszcze długo po szoł. Zresztą samemu się to jakoś tak łatwo śpiewa. Wszak inspirowane jest to tak wieloma zespołami (np. linia melodyczna z 'We are 138' w 'All my friends are dead'), że większość się zna od razu. A wiadomo, że najlepiej się słucha tego co już się gdzieś słyszało. :)

    Zresztą - te wzniosłe teksty:
    Everytime I walk down the street - Erection -
    When I see a woman that I'd like to beat - Erection -
    When I think of blood I think of love - Erection -
    When I think of blood I think of love - Erection -
    Oh, I got Erection Oh, I got Erection Oh, I got Erection Oh, I got Erection When I set a house on fire - Erection -
    Once a liver, now she's a dier - Erection -
    When I dig a hole in the ground - Erection -
    When I hear that hard rock sound - Erection -

    •  
      CommentAuthoradam b
    • CommentTime22 Jan 2008
     # 45

    Turbonegro yeah!
    zazdroszczę

    •  
      CommentAuthorkidej
    • CommentTime22 Jan 2008
     # 46

    Turbonegro to raz, ale Turbojugend! Widzialem te Armie Zbawienia na Pukkelpop w 2005 roku, gdzie mialo grac Turbonegro (na sam koncert sie nie wybralem, mialem w tym czasie cos innego do obskoczenia, choc nie pamietam co). Dla niewtajemniczonych - Turbojugend to bojowki najzagorzalszych fanow Turbonegro. Tak wygladaja:

    Mili panstwo, ktorych mozna zaprosic na herbate i brydza.

    •  
      CommentAuthoradam b
    • CommentTime22 Jan 2008
     # 47

    tak btw. Turbonegro zakończyło parę tygodni temu działalność

    •  
      CommentAuthorkill
    • CommentTime22 Jan 2008
     # 48

    kidej:Turbonegro to raz, ale Turbojugend! Widzialem te Armie Zbawienia na Pukkelpop w 2005 roku, gdzie mialo grac Turbonegro (na sam koncert sie nie wybralem, mialem w tym czasie cos innego do obskoczenia, choc nie pamietam co). Dla niewtajemniczonych - Turbojugend to bojowki najzagorzalszych fanow Turbonegro. Tak wygladaja:

    Mili panstwo, ktorych mozna zaprosic na herbate i brydza.

    a ja mam takiego w rodzinie, prawie:)

    •  
      CommentAuthoredi
    • CommentTime23 Jan 2008
     # 49

    najlepiej pamiętam i najcieplej wspominam mój pierwszy prawdziwy koncert.
    To było gdzieś koło matury, chyba czerwiec 2003. Apocalyptica, Poznań, klub na może 200, 300 osób, ale mogę się grubo mylić jeżeli chodzi o liczbę osób. Przyszłyśmy z siostrą bardzo wcześnie i ustawiłyśmy się przy barierkach oddzielających od sceny po lewej stronie, dalej od wejścia, które było na prawo od sceny. I tak stałyśmy do samego końca koncertu. Oczywiście znaczyło to że stałyśmy bardzo blisko głośników. Dźwięki wprawiały nogawki moich dżinsów w wibracje.

    • CommentAuthordomingo
    • CommentTime23 Jan 2008
     # 50

    Apocalyptica, to faktycznie niezapomniane przezycie, bylem pare lat temu w dawnym West Side i chyba nawet bylo jakos niedrogo
    mam nadzieje, ze kiedys jeszcze trafi mi sie taka okazja, nie omieszkam wykorzystac i goraco polecam naprawde kazdemu bez wzgledu na gust muzyczny, ten czad jaki oni wydobywaja z tych zelektronizowanych smykow po prostu zwala z nog !

    • CommentAuthorc_s
    • CommentTime25 Jan 2008
     # 51

    Chyba 3.12.2005 Lizard King.

    Wchodzę na akredytacji żakowskiej z zamiarem przeprowadzenia wywiadu. Zespół nazywał się Błędowski-Winder Band i chyba z tego względu jakoś nikt nie chciał wyłożyć tych nędznych 10zł. Dla mnie czysty zysk, połowa stolików wolnych, atmosfera wybitnie kameralna, wyciszona. Obu panów wspiera sekcja rytmiczna złożona z dwóch powściągliwych śląskich muzyków. Powściągliwi w gestach, ale nie w tym co grali. Z resztą ciekawie to wyglądało, bo Winder wyglądał jakby nie zauważył że był na koncercie, sekcja z tyłu, a na czele szalał Błędowski ubrany w jakieś fikuśne ciuszki, które opinały pokaźny mięsień piwny. Muzyka - odlot, teraz gdy Krzak gra klub jest mocno nabity, Ścierański przynudza na basie... mało miejsca na muzykę zostaje. Po koncercie wywiad, potem jeszcze luźna rozmowa z Błędowskim. Piękna sprawa.

    24.06.2007 Stadion Ślonski.

    Koncert momentami zupełnie nużący, wielogodzinne oczekiwanie w deszczu, ale "oprawa" występu i te kilka magicznych momentów kiedy Genesis grało różne cudeńka z swoich najlepszych lat sprawiły że warto było. Teraz jak już się ich zobaczyło na żywo w całkiem całkiem repertuarze, pozostaje tylko czekać na trasę z "The Lamb", Hackettem i Gabrielem.

    •  
      CommentAuthorkidej
    • CommentTime25 Jan 2008
     # 52

    Mnie wlasnie olsnilo, ze przeciez jednym z najbardziej wzruszajacych koncertow na jakim bylem jest Lambchop w Kopenhadze, 2004 rok o ile dobrze pamietam. Do dzis mam z tego koncertu setliste i kilka zdjec Kurta Wagnera z bardzo bliskiej odleglosci, robionych marnym aparatem analogowym (nie pytajcie jak udalo mi sie go wniesc).

    • CommentAuthoradriang
    • CommentTime25 Jan 2008
     # 53

    (nie pytajcie jak udalo mi sie go wniesc).

    Standardowo wystarczy owinąć folią aluminiową i twierdzić, że jest to tylko kanapka. Do tej pory ta metoda mnie nie zawiodła.

    •  
      CommentAuthorSoreLoser
    • CommentTime25 Jan 2008
     # 54

    Gorzej, jak koleś powie, że z jedzeniem nie wolno i wywali do śmieci. Na RHCP wodę wyrzucali.

    • CommentAuthoradriang
    • CommentTime25 Jan 2008
     # 55

    Z napojami to norma, ale do kanapek jeszcze się nigdy nie doczepili.

    • CommentAuthordomingo
    • CommentTime25 Jan 2008
     # 56

    z kanapkami tez roznie bywa niestety, na 5'nizze w glupiej Stodole tez nie wpuszczali...

    •  
      CommentAuthoradam b
    • CommentTime25 Jan 2008
     # 57

    kurcze przerażające,
    a przecież taki bootleg to dla kapeli niezła promocja,
    rozumiem jeszcze jak buntuje się Anna Maria Czopek, ale 5nizza?

    • CommentAuthorkolo
    • CommentTime25 Jan 2008
     # 58

    dominikowi chodziło o kanapki... że go do STodoły z kanapkami nie wpuścili ;) [z tego co pamiętam z naszych rozmów]

    •  
      CommentAuthorkill
    • CommentTime26 Jan 2008
     # 59

    na openera też z kanapkami nie wpuszczają;)

    •  
      CommentAuthoradam b
    • CommentTime26 Jan 2008
     # 60

    a jednak mam bootlegi z openera :),
    ciekawe gdzie schował mikrofon kolega od minidisca