Niezalogowany (Zaloguj się)

Witaj!

Jeżeli chcesz uczestniczyć w dyskusji i mieć dostęp do innych kategorii musisz być zarejestrowanym użytkownikiem. Jeżeli już posiadasz konto zaloguj się.

Jeżeli jeszcze nie posiadasz konta, poproś o rejestrację.

Kategorie

Vanilla 1.1.6 jest produktem Lussumo. Więcej informacji: Dokumentacja, Forum.

    • CommentAuthortomekp
    • CommentTime8 Feb 2008
     # 41

    kidej:

    dagon:"Buszujący w zbożu" - Jerome David. Wiadomo :)

    A nie Jerome David Salinger? Swoja droga, wiadomo :)

    Oczywiscie, ze Salinger.
    Mark Chapman podczas morderstwa na Lennonie; zamachowiec na Reagana. Wiadomo ;-).

    •  
      CommentAuthordagon
    • CommentTime8 Feb 2008
     # 42

    tomekp:

    kidej:
    dagon:"Buszujący w zbożu" - Jerome David. Wiadomo :)

    A nie Jerome David Salinger? Swoja droga, wiadomo :)

    Oczywiscie, ze Salinger.
    Mark Chapman podczas morderstwa na Lennonie; zamachowiec na Reagana. Wiadomo ;-).

    no super. Uczepili się jednego brakującego nazwiska... :)

    • CommentAuthorc_s
    • CommentTime12 Feb 2008
     # 43

    Uch, "Buszującego" nie znoszę, ale może po prostu w ogóle nie zrozumiałem tej książki. Jeżeli jakiś Jerome, to Jerome K. Jerome!

    •  
      CommentAuthoradam b
    • CommentTime12 Feb 2008
     # 44

    czytam "Dentro" Jana Dzbana :))))
    bardzo polecam

    a mój ulubiony fragment to: "Plamy krwi były nad wyraz dziwaczne. Wyglądały jakby pijany ojciec Pio wyczołgiwał się tyłem ze schowka na kapcie" hahaha

    • CommentAuthorc_s
    • CommentTime12 Feb 2008
     # 45

    O, można się zgodzić, Jan Dzban fantastyczny. http://dentro.art.pl dla nieznających. Mnie zawsze rozbijały "Fantazje seksualne"

    •  
      CommentAuthoradam b
    • CommentTime12 Feb 2008
     # 46

    o tak, a najbardziej lubię tę z bogaczem, przyjacielem Marcina Kydryńskiego :))

    •  
      CommentAuthorkidej
    • CommentTime26 Feb 2008 zmieniony
     # 47

    Douglas Adams "Autostopem przez galaktyke".

    edit: Przepraszam ze nie napisalem wiecej ale chcialem najpierw skonczyc. Wiec spogladam w repertuar a tam historia podrozy czworki istot (bo nie wszyscy z nich to ludzie) przez kosmos. Dwaj z nich to autostopowicze. Razem udaje im sie odnalezc niezwykla planete.
    I do tego momentu brzmi zwyczajnie. Roznica jest taka, ze "Autostopem" jest napisana zupelnie inaczej niz zwykle s-f. Mowiac wprost - to taki s-f Monty Python. Masa absurdalnego humoru i takich opisow, ze spodnie spadaja. Wkleilbym najchetniej jeden krotki rozdzial poswiecony napedowi nieskonczonego nieprawdopodobienstwa, ale moze wyjsc za dlugo jak na posta. W kazdym razie szczerze polecam i tym, ktorzy s-f lubia (inne spojrzenie na ich ulubiony gatunek), i tym, ktorzy nie lubia (inne spojrzenie na ich znienawidzony gatunek), i tym ktorzy lubia Pratchetta (chociaz Adams byl pierwszy), i fanom Radiohead (jednym z bohaterow jest Marvin the Paranoid Android) i...po prostu, jesli nie macie uprzedzen, to sprobujcie.
    Acha, zeby uniknac zarzutow o niescislosc, oczywiscie "Autostopem przez galaktyke" to zarowno nazwa calej serii, jak i pierwszej ksiazki z tej serii. Na razie lyknalem tylko ten jeden book, przede mna cztery pozostale.

  1.  # 48

    No cóż ja ostatnio wrociłam do książek z dzieciństwa czyli seria Ania z Zielonego wzgórza i dalsze częśći. I zauważyłam coś nowego, w prawie każdej książce usypiają jakiegoś kota, topią kocieta, wieszają psy, i takie tam.
    Chyba przestanę je lubić, i to są książki dla dzieci z Podstawówki??

    • CommentAuthorLampa
    • CommentTime1 Mar 2008 zmieniony
     # 49

    M. G. Lewis - "Mnich"

    Porywająca powieść gotycka z końca XVIII wieku. Mamy trzy wątki miłosne, grę czynników nadprzyrodzonych i ludzkich namiętności, naturalistyczne opisy zbrodni, "klimatyczne" miejsca [zamki, katakumby, klasztor...], nieprzewidywalną fabułę i zwroty akcji. Swego czasu powieść wzbudzała skandale. Jedna z najlepszych książek, jakie czytałem. Nie idzie się oderwać, przy względnym braku czasu przeczytałem te ok. 450 stron w tydzień. Aga pewnie poradziłaby sobie z nią w dwie godziny :).

  2.  # 50

    calineczka:No cóż ja ostatnio wrociłam do książek z dzieciństwa czyli seria Ania z Zielonego wzgórza i dalsze częśći. I zauważyłam coś nowego, w prawie każdej książce usypiają jakiegoś kota, topią kocieta, wieszają psy, i takie tam.
    Chyba przestanę je lubić, i to są książki dla dzieci z Podstawówki??

    To dzieci z podstawowki nalezy pod kloszem trzymac?
    Co w tym zlego ze odrobina prawdziwego zycia jest w nich pokazana? Nie przesadzajmy z tym kreowaniem na sile sielankowego dziecinstwa. Jak chcesz zobaczyc jak kiedys wychowywano dzieci to poczytaj sobie o pruskim wychowaniu i roli jaka w tym modelu wychowawczym pelnily ksiazeczki dla dzieci.

    • CommentAuthorLampa
    • CommentTime2 Mar 2008
     # 51

    Ja w podstawówce czytałem namiętnie baśnie braci Grimm. Teraz "Niedole cnoty"...

    •  
      CommentAuthorkidej
    • CommentTime25 Mar 2008
     # 52

    W ramach dopelnienia wczorajszego seansu:
    Deborah Curtis "Przejmujacy z oddali", czyli historia Iana Curtisa i Joy Division opowiedziana przez wdowe po Ianie. Co prawda nie dostajemy stuprocentowej odpowiedzi na pytanie "co naprawde dzialo sie w glowie najslynniejszego rockowego samobojcy" ale mozna sie dowiedziec duzo wiecej niz z filmu. No i tu Debbie przynajmniej czesciowo stara sie znalezc wine za to co sie stalo takze w sobie. Czyta sie latwo i szybko, wiec jesli ktos ma ochote na mala dawke historii muzyki, albo interesuja go schizofrenicy i epileptycy, to polecam.

    •  
      CommentAuthorKurczak
    • CommentTime26 Mar 2008 zmieniony
     # 53

    To ja dorzucę Mitcha Albooma "Pięć osób, które spotkamy w niebie". Dagon mi wczoraj przypomniał:D
    Piękna i bardzo mądra książka, a do tego kapitalna wizja nieba. Podobna do tej z Narni. Pisałam już, że Opowieści z Narni to fantastyczna lektura? Zwłaszcza ostatnia część.

    Dorzucam jeszcze kolejną książkę Schmitta - "Małe zbrodnie małżeńskie". Schmitt jest jak dla mnie genialnym pisarzem:) A książka (dramat) jest bardzo obrazowym studium manipulacji małżeńskiej (facet traci pamięć i żona opowiada mu jego życie na nowo). Temat może klasyczny, ale sposób ujęcia i studium postaci daje do myślenia.
    Bardzo szybko sie czyta i choć nie robi takiego wrażenia (przynajmniej na mnie), jak "Ewangelia...", uważam, że naprawdę warto przeczytać.

    Ostrzę sobie pazurki jeszcze na to:
    http://www.znak.com.pl/book.php?id=1967

    Wydane w zeszłym roku w Polsce. Ktoś czytał?

    • CommentAuthorc_s
    • CommentTime26 Mar 2008 zmieniony
     # 54

    Jeśli mowa o Narni, to należy również wspomnieć o "Niekończącej się historii" Michaela Ende. Książka magiczna, pełna wyobraźni i w odróżnieniu od "Opowieści" nie taka łopatologiczna.

    Absolutnym mistrzostwem jeśli chodzi o literaturę pełną wyobraźni, zaskakującą czytelnika, trzymającą w napięciu, ale zarazem niezwykle sympatyczną i odprężajcą jest książka Zbigniewa Batki "Z powrotem". Gorąco polecam wszystkim, chętnie bym pożyczył, gdyby nie to, że mój egzemplarz jest w trakcie małego tournee po Polsce (nie muszę dodawać chyba, że zbiera znakomite recenzje). Murowany kandydat do "jednej książki na bezludną wyspę".

    edit: Kurczak: Nie czytałem, ale książki tego autora z góry odradzam. Są kretyńskie. Schmitt to taki Exupery wannabe, na dodatek mocno paulokoeliozujący... efekty są żenująco słabe. Jeśli faktycznie uważasz, że powinnaś to przeczytać - wypożycz z biblioteki - nie marnuj pieniędzy.

    •  
      CommentAuthorKurczak
    • CommentTime26 Mar 2008
     # 55

    Kasper, tak jak Ci mówiłam. Zacząłęś od złej strony. Trzy opowiastki Schmitta (Oskar..., Pan Ibrahim i Dziecko Noego) są milusie (choc wcale nie takie zle, jak mozna sie domyslac z Twojego postu:P), ale Małe zbrodnie... czy Ewangelia... są w ZUPELNIE innym klimacie.
    Cohelo czytalam jedna ksiazke i wiecej nie zamierzam. A Schmitt mnie powalil. O ile w tych opowiastkach mozna sie doszukac (szczatkowego) paulokoelizmu (i ciagot ekumenicznych:P), to pozostale, czytane przeze mnie ksiazki w ogole nie robia takiego wrazenia.
    Zwlaszcza Ewangelia to ksiazka do ktorej czesto wracam myslami. Choc pewnie z racji wrodzonego cynizmu doszukalbys sie w niej zbyt sentymentalnego zakonczenia :P

    I tak lubie Schmitta, nawet z tym jego "paulokoelizmem" (choc ja tam niewiele widze Paolo Cohelo) :P

    •  
      CommentAuthorkidej
    • CommentTime15 Apr 2011
     # 56

    Czy ktos ma ochote pisac w tym watku? Troche mnie swierzbia rece zeby sie polansowac, ale nie chce sam. ;)

    • CommentAuthorrysielec
    • CommentTime15 Apr 2011
     # 57

    Ja mogę!

    • CommentAuthortomekp
    • CommentTime15 Apr 2011
     # 58

    Dawaj. Nawet jesli nikt inny nie bedzie pisal, to poczytam co Ty napiszesz :-).

    • CommentAuthorfactor
    • CommentTime15 Apr 2011
     # 59

    Też mogę ;-)
    Ostatnio przeczytałem w końcu drugą część trylogii Williama Gibsona "Graf Zero" i jak tylko uda mi się kupić część trzecią... ;-)
    Teraz biorę się za Świat Zofii, moje drugie podejście, niestety poprzednio zabrakło mi czasu...

    • CommentAuthormartyna
    • CommentTime15 Apr 2011
     # 60

    Dla lubiących filozofię... Mnie bardziej od niej ciekawiła fabuła książki, ale może to kwestia tego, że czytałam ją dosyć dawno temu. W każdym razie była w miarę satysfakcjonująca.

    Ja niezmiennie czytam Herberta, skończyłam już oryginalne "Kroniki Diuny" i muszę się zaopatrzyć w dwutomowe zakończenie napisane na podstawie notatek F.H. Uwielbiam te książki!